Ambasador: Zbigniew Baranowski

Imię i nazwisko: Zbigniew Baranowski

Czym zajmuje się Pan zawodowo? Jakie ma Pan pasje poza pracą?

Zajmuję się produkcją ozdób choinkowych. Moją główną rolą jest projektowanie i nadzór nad produkcją. Zajmujemy się tym wspólnie z żoną, która ma pieczę nad marketingiem i księgowością, razem prowadzimy naszą firmę. Jakie mam pasje? To przede wszystkim żeglarstwo, strzelectwo sportowe, uwielbiam pływanie na SUPie – jesteśmy zakochani w tym sporcie! 

Czy Pana pasje mają przełożenie na pracę, tzn. czy Pana zainteresowania mają odzwierciedlenie w projektach bombek?

Tak, to się zdarza! W minionym roku brałem udział w rejsie po Bałtyku, w Sztokholmie zwidziałem szwedzki okręt „Vasa” - na tę okoliczność zaprojektowaliśmy bombkę w formie statku, na wzór tego właśnie okrętu, którą podarowałem na pamiątkę wszystkim moim kolegom, współuczestnikom rejsu. To jedyne na świecie egzemplarze takiego modelu.

Od kiedy jest Pan związany z Lesznem? Z jakiego powodu?

Pochodzę z Dolnego Śląska. Mieszkam w Lesznie od 25 lat. Od ponad 30 lat zajmuję się produkcją bombek choinkowych. Zaczynałem pracę w „zagłębiu bombkarskim” w Złotoryi, później pracowałem w tej samej branży w Częstochowie, aż w końcu trafiłem do Leszna i rozpocząłem pracę w firmie bombkarskiej w Dąbczu, która po kilku latacz zakończyła działalność. W tym samym okresie ten sam los spotkał kilka podobnych firm w regionie. Tutaj poznałem nowy rodzaj dekoracji bombek związany z formami – czyli bombki w kształcie postaci czy zwierzątek. To był całkiem inny rodzaj produkcji, inny poziom, z którą wcześniej się nie spotkałem. To spowodowało, że zdecydowałem się na otwarcie własnej firmy,  skorzystałem z umiejętności, doświadczenia i kwalifikacji osób, które pracowały w zlikwidowanych firmach. Produkcji takich bombek formowych nie mógłbym zrealizować nigdzie indziej, mogłem to zrobić wyłącznie w Lesznie.

Co oznacza dla Pana „Leszno. Jestem tu”?

W Lesznie zacząłem swój kolejny etap życia. Tu wychowały się i uczyły moje córki. Tu rozpocząłem swój biznes. Tu poznałem nowych ludzi, przyjaciół. Tu realizuję swoje pasje. 

Czy rozwinąłby Pan wypowiedź: „Jestem tu, bo…..” / „Jestem tu i….” „Jestem tu (jaki?)….”

Jestem tu, bo jest tu moja rodzina, bo są tu moi przyjaciele. Jestem tu i jestem tu szczęśliwy. Jestem tu spełniony ponieważ robię coś, co lubię.

Jakie są Pana ulubione miejsca w Lesznie?

Ponieważ ostatnio coraz częściej rośnie mój apetyt na święty spokój, więc bardzo lubię takie miejsca, gdzie mogę się wyciszyć, zrelaksować i spokojnie nad czymś zastanowić, niekoniecznie w centrum miasta. Wolę raczej miejsca na uboczu, i w takiej właśnie dzielnicy mieszkam. Jest tu cicho i spokojnie, jest zielono, beztrosko i przyjemnie - po prostu sielsko.

Jakie wydarzenia / inicjatywy realizowane w Lesznie poleciłby Pan osobie spoza Leszna? 

Często polecam pokazy lotnicze podczas Antidotum Airshow, jest to świetna impreza, bardzo widowiskowa, którą odwiedziłem kilka razy. Gdy tylko mam okazję zaproponować wydarzenie w Lesznie komuś spoza miasta, to właśnie tę imprezę – robi niesamowite wrażenie. Oprócz tego pokazy balonowe – przelot balonów nad miastem po prostu zatyka dech w piersi! Jest to przepiękne i zachwycające. Ostatnio bardzo podobał mi się jarmark świąteczny na naszym rynku, był wyjątkowy. Cudowna atmosfera, wszyscy uśmiechnięci, dużo atrakcji - czuło się Ducha Świąt. (Również nasz asortyment produktów bardzo się tam wpasował.) 

Co sprawia, że Leszno jest dla Pana wyjątkowym miejscem do życia?

Dla mnie Leszno jest oazą spokoju. Pochodzę z miasta około 20-tysięcznego. Natomiast wielkość Leszna jest dla mnie optymalna. Jest tu wszystko sklepy, galerie handlowe, dobre restauracje, kultura no i sport na najwyższym poziomie – hałas nie przeraża, komunikacja drogowa w mieście z roku na rok jest coraz lepsza. Jest bardzo kameralnie. Jest kilka wieżowców, ale to tylko dodaje uroku, bo nie jest to wielkie blokowisko. Jest wszystko to, co oferuje duże miasto, a przy tym jest zielono, spokojnie i pięknie.

Wspomniał Pan o poprawiającej się sytuacji komunikacyjnej Leszna. Czy zauważył Pan w Lesznie jeszcze jakieś zmiany na przestrzeni ostatnich lat (na plus lub na minus)?

Na plus: ścieżki rowerowe, nie tylko w Lesznie ale i wokół Leszna. Dla mnie ścieżki rowerowe to super sprawa, w porównaniu z innymi miastami są naprawdę porządnie zrobione.

Skoro tak, od razu zagajam: rozumiem, że jako fan sportu rowerowego kręcił w czerwcu kilometry dla Leszna w ramach rywalizacji o puchar Rowerowej Stolicy Polski?

Oczywiście, że tak! Kręciliśmy razem z żoną.

Wcześniej padło kilka słów o przeszłości. A co chciałby Pan zobaczyć w Lesznie w przyszłości? Jak Leszno powinno się zmienić?

Kiedyś moją pasją było pływanie. To urwało się z chwilą zamknięcia pływalni Akwawit – wtedy było mi przykro, brakowało mi tego. Dlatego liczę na ponowne otwarcie tej pływalni.

Jakie cechy Leszczyniaków są dla Pana najbardziej charakterystyczne?

Pochodzimy z Dolnego Śląska i ogólnie jesteśmy bardzo otwarci. Zauważam minimalne różnice: jeżeli Leszczyniaków pozna się bliżej, są „do rany przyłóż” – radośni, serdeczni, przyjacielscy i kochani. Jednak najpierw musi zaistnieć moment poznania się, akceptacji – dopiero wtedy jesteśmy w „kręgu zaufania”. Teraz mamy tu wielu przyjaciół, jednak trzeba było przełamać pewną barierę, by poznać się bliżej.  

Czy jest jakaś ciekawostka związana z Lesznem, którą chciałby się Pan podzielić?

Chyba jeszcze jestem tu za krótko