Środa, 23 Maja 2012, Imieniny obchodzą:
Podania ludowe
Rycerz Wieniawa
Persten
Maćko Borkowic
Twardowski
Kościół zatopiony
Źródło św. Jadwigi
Miasto zatopione
Biała dama w zamku rydzyńskim
Legenda o Śmiałku Pastuszku
Za dawnych czasów, kiedy ziemia leszczyńska była zasłana dziewiczym, niedostępnym stopie ludzkiej, lasem i borem, w którym zwierz wielki jak niedźwiedź i żubr sędziwy w pełni używał swobody, przybył do małej wśród lasów położonej osady, Leszczyną zwanej, Wieniawa, wielkiej siły rycerz, będący w orszaku pięknej królowy Dąbrówki, zdążającej z Czech do Polski. Naonczas groźny olbrzymi żubr pustoszył pola mieszkańców Leszczyny, którzy oszczepem i strzałą zwierza pokonać nie mogli. Dąbrówka słysząc o tem, poleciła swym zbrojnym zastępom oswobodzić od tej plagi Leszczynę. Podjął się tego sam Wieniawa, a chcąc dać dowód swej odwagi i męstwa, wyruszył nazajutrz bez zbroji i broni na spotkanie się, z dzikości swej znanym, zwierzem. Ukryty za dębem w stosownej chwili dopadłszy żubra, chwycił go za rogi i powaliwszy na ziemię złamał mu kręgi. W dowód uznania sił rycerza, przydzieliła mu władczyni do herbu Wieniawy łeb żubra z pierścieniem u nożdrzy.
Inne podanie opowiada zaś, że okolica, gdzie znajduje się dzisiejsze miasto Leszno, była bagnista i wiele znajdowało się tu dzikiego zwierza. Żył tam również straszny byk, który niepokoił mieszkańców tej ziemi. Aby więc uwolnić owe okolice od tego potwora, ogłosił Mieczysław I-szy, że ten, który tego byka pokona, otrzyma tę ziemię.
I właśnie ów Persten, rycerz znamienitej siły i ręki, a przybyły do nas z Czech, razem z Dąbrówką, schwycił owego byka żywcem, a przeciągnąwszy mu przez nozdrza żelazny pierścień, przyprowadził go przed króla i tam, w obecności zgromadzonych, uciął mu głowę toporem, przez co przyszedł w posiadanie tej części ziemi. – Prawdopodobnie herb miasta Leszna, na którym, jakto już powyżej wspomnieliśmy, widnieje głowa byka z pierścieniem w nozdrzach i topór, był powodem do utworzenia się tego podania.
O owym rycerzu czeskim Piotrze (albo Filipie) Perstenie, powiadają również, że był on podobno ojcem chrzestnym Mieczysława I-go i dlatego później otrzymał w darze od króla ten kawał ziemi.
Niemcy chcą go nam odebrać i mówią, że był to rycerz niemiecki, a zwał się Peter von Pernstein.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
Nad górzeńskiem jeziorem stało już w 14-tem stuleciu stare zamczysko (w miejscu, w którem dziś znajdują się resztki przez Niemców, za okopy szwedzkie uznanego, czworokątnego nasypu wałowego). Z owej obronnej siedziby, głosi legenda, miał się dopuszczać Maćko Borkowicz, herbu Napiwoń, pan na Koźminie, niecnych gwałtów i rozbojów na przejeżdżających traktem gostyńskim i krzywińskim kupcach.
Za to został skazany przez Kazimierza Wielkiego na okrutną karę śmierci głodowej w 1358 r. Jakoż wtrącony w zamku Olsztyńskim do ciemnej głębokiej i smrodliwej wieży, przesiedział tam 40 dni o wiadrze wody i wiązce siana. Całe ciało miał on podobno z głodu poobgryzane. Wykonanie okropnej kary, służyło Matejce jako tło do obrazu „Maćka Borkowica”, a Adam Krechowiecki osnuł na tem tle wspaniałą swą powieść p. t. „Szary Wilk” (1893).
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
W lasach łoniewskich, pod najwyższą na Uroczu górą, znajduje się skarb wielki, podczas wojen dawnych przez Twardowskiego tu ukryty. Do niego z Osieczny w dawnych czasach dojść było można tylko podziemnym kurytarzem od strony zamku. Po śmierci czarodzieja zapomniano o tem dojściu, lecz zły duch mistrza w postaci czerwonego koguta, czuwający nad górą bogactw, oznajmił mieszkańcom Osieczny, że pomoże im skarb wykryć, jeżeli trzykrotnie udadzą się ku wyzwoleniu jego duszy, procesją na mszę św. z kościoła farnego do zamku w Osiecznie, nie zapominając niczego, coby było potrzebnem do tego obrządku.
Lecz gdy Osieczanie procesje owe urządzali, zawsze brak było jakiegoś niezbędnego przedmiotu. Przy pierwszym pochodzie szukano napróżno mszału; drugi raz zapomniano świętego obrazu, przy trzeciej procesji nie zabrano nożyc do przycinania knotów u świec się palących. Twardowski, skutkiem niedbalstwa mieszczan uniesiony gniewem, już teraz w postaci djabła, otoczony swa bracią z piekieł, wśród grzmotów i piorunów, zatopił krużganek, by na zawsze odciąć Osieczan od skarbów, które im dotychczas tak łatwo były dostępne.
Odtąd w lasach łoniewskich podczas wichrów i grzmotów zły duch czarodzieja w postaci strzelca upiora odbywa nocami swe harce djabelskie.
Rybacy na jeziorze podczas swych wypraw nocnych często słyszą odgłosy trąbek, ujadanie ogarów oraz huk dalekich strzelb myśliwskich. To Twardowski na ognistym rumaku bez łba i ogona, spłynąwszy z czarnej chmury, hula ze swą czeredą w Wydorze i pilnuje skarbów ukrytych, by z rana zniknąć w głębokim jarze, tak zwanym „Skoku djabelskim”.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
W środku jeziora osieckiego znajduje się jeszcze dziś maleńka wysepka, widoczna z Osieczny, która tylko kilka osób pomieścić może. Tu, mówi podanie, stał niegdyś kościółek, który zapadł się w jeziorze. Podczas wielkiej nawałnicy zatonęła za dawnych lat w pobliżu tej wysepki, w falach wzburzonego jeziora, łódź z dwoma bezbożnymi mieszkańcami Osieczny. Odtąd często o północy ukazuje się na jeziorze pusta łódź, z której dochodzą do uszu jęki zawodzących mężczyzn – topielców wśród grania organów i bicia dzwonów w głębinach jeziora.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
W pobliżu Włoszakowic wypływa źródełko, nad którem wznosi się dziś murowana kapliczka. Jestto źródło św. Jadwigi. Źródlanej tej wody używa ludność przeciw chorobom ocznym.
Mówi podanie, że św. Jadwiga odbywała w towarzystwie kilku kobiet pielgrzymkę z okazji odpustu do Charbielina, w ziemi śmigielskiej. W czasie wędrówki zemdlała jedna z towarzyszących jej kobiet, a ponieważ w pobliżu nie było wody, przeto wyżłobiła ta św. Pani w piasku piętą zagłębienie, z którego niebawem trysnęła woda, dotąd z tego miejsca wypływająca.
Inne podanie mówi, że gdy król polski Władysław Jagiełło w r. 1410 prowadził hufce polskie, na Krzyżaków pod Grunwald, rycerze jego z powodu wielkiego upału znaleźli się w bardzo przykrem położeniu, gdyż nie mieli ani kropli wody do picia. Wówczas poczęli modlić się do swej świętej królowej i nagle ujrzeli tryskające źródełko. Stąd pochodzi nazwa tego źródła, do dziś dnia używana.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
Na miejscu jeziora w Krzyku wznosiło się dawnymi czasy miasto obszerne, którego mieszkańcy byli nadzwyczaj bezbożni, za co ich Pan Bóg wielce ukarał, gdyż prawdziwy potop, przypominający powódź, zniszczył i zalał im miasto. Jeszcze dziś na dnie jeziora dobry pływak stwierdzić może szczątki zatopionej osady.
Razu pewnego przy wydobywaniu sieci odczuli rybacy nadzwyczajny w niej ciężar. Złorzecząc pracy, ujrzeli nagle w sieci wielkich rozmiarów dzwon, dawniej już zatopiony, który, dzwoniąc, osunął się na dno jeziora. Jeszcze po dziś dzień wśród wichrów i burz słychać podziemny odgłos dzwonów zatopionego miasta.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
Ciekawą jest legenda o tajemniczem pojawieniu się rok rocznie w pewnym dniu o północy białej damy w rydzyńskim zamku, której portret znajdował się w jednej z jego komnat.
W zamierzchłych czasach dwór rydzyński zamieszkiwali potężni magnaci. Żądni zabaw i uciech światowych, spraszali oni z daleka najpiękniejsze damy, aby mieć możność urządzania hulaszczych zabaw i rozpustnych biesiad. Jedna z kobiet szczególnie czarowała wszystkich swą urodą. Przybyłą z dalekich stron, nie znającą stosunków w zamku rydzyńskim, szanowano z początku i obsypywano hołdami. Dozwolono jej pędzić cicho i spokojnie swe życie i stronić od wszelkich wesołości i zabaw. Lecz zły i gorszący przykład oraz namowy zrobiły z czasem swoje. Dama mimo pięknych cnót, zaczęła powoli zbaczać z drogi cnoty, aby w końcu stać się jedną z najwystępniejszych rozpustnic. Zawiedziona w końcu w miłości, otruła ze zemsty jednego ze swych wielbicieli – kochanków, za co ją okropna spotkała kara. Zamurowano ją bowiem żywcem w podziemiach zamku. W przeddzień wykonania egzekucji, spowiadając się księdzu, w kaplicy zamkowej, zataiła świadomie, prawie w obliczu śmierci, jeden z najcięższych swych grzechów. Odtąd rok rocznie w dzień jej zgonu ukazuje się o północy w kaplicy zamkowej ksiądz w komży i odprawia o tej porze Mszę św., a niewiasta w bieli, klęcząc u stóp ołtarza, modli się żarliwie. Po Mszy św. zbliża się biała dama do celebranta, by mu wyjawić swój grzech śmiertelny i prosić o rozgrzeszenie. Lecz spowiednik surowo patrzy w jej piękne oblicze i wskazuje na dwa blade celebrujące chłopięta odzywa się grobowym głosem w te słowa: „Nie czas jeszcze, dziecko moje”, poczem biała dama znika powoli, by modląc się i wzdychając, w ciemnych krużgankach i komnatach niepokoić od rana mieszkańców zamczyska.
Podanie doczekało się opracowania wierszem w formie ballady przez znanego w Lesznie literata – profesora Bolesława Karpińskiego.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
Na północ Włoszakowic jest góra, Winnicą zwana. Za dawnych czasów znajdowała się tu pokryta porostami głęboka otchłań, studnię przypominająca. Pasząca tu swą trzodę swawolna młodzież wiejska spuściła pewnego razu zapomocą rzemieni na dno otchłani chłopca matołka, który na dnie jej ujrzał w kryształowej wodzie cudnej urody dziewczynę, szyjącą białą sukienkę. Przerażona niepowołanym gościem dziewczyna, chcąc pozbyć się natręta, napełniwszy mu czapkę błyszczącemi dukatami, pozwoliła bezkarnie opuścić czarodziejską siedzibę. Niebawem chłopiec znalazł się ze swym skarbem wśród towarzyszy. Widząc tyle złota, zapragnęli oni również łatwym sposobem dojść do posiadania skarbów, w studni ukrytych. Lecz, o dziwo! skoro pierwszy śmiałek opuścił się w ciemną otchłań góry, zapadły się wśród grzmotów jej ściany, grzebiąc na zawsze nieszczęsną ofiarę chciwości.
Źródło: „Ilustrowany opis Leszna i ziemi leszczyńskiej” – dr Bronisław Świderski, nakład księgarni A. Krajewicza, Leszno 1928.
Regulamin komentowania w serwisie www.leszno.pl
© 2010 Leszno.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Realizacja strony internetowej: Studio Fabryka
www.LESZNO.pl Nasze miasto Gospodarka Turystyka Kultura Sport